ROWER -REKORD- Willy Jahr P.F.R. Bydgoszcz

Odkrywam codziennie nowe karty Bydgoskiej historii i sam jestem zszokowany ile mamy powodów do dumy o których nikt nic nie wie .KOMPLETNA PORAŻKA

Jeżeli naprawdę lubicie prawdę tamtych czasów polecam blog http://miltonha.bloog.pl/ który przedstawia  tamte ciężkie czasy , zahaczając o tematy rowerowe .Istny miód dla moich oczu.Oto początek opowieści na resztę zapraszam na naprawdę ciekawy blog.

Poniżej fotki kolejnych bydgoskich produktów rowerowych z przed wojny.


Rozdział pierwszy.

Zofii i Stanisława związki z 18 południkiem i co z tego wynikło.

Czyli opowieść o tym skąd się tu wziąłem i jak dziwny przypadek posplatał losy mojej rodziny z 18-tym południkiem na długo przed tym zanim się urodziłem. Oraz jak to się stało, że tutaj jestem, z całą rodziną, chociaż my wszyscy, od wieków, nie jesteśmy stąd.

Kiedy w 1924 roku Stanisław i Zofia brali ślub w Goworowie, piękni i młodzi jak na tym zdjęciu poniżej….

Zofia i Stanisław, zdjęcie ślubne, Goworowo, 1924 r. Ze zbiorów własnych.

… , w Fordonie, polsko-niemiecko-żydowskim miasteczku koło Bydgoszczy, kto jeszcze miał potrzebę, szedł do synagogi, a niewielu takich zostało po tym, jak w 1923 r. Żydzi zaczęli tłumnie opuszczać Fordon.  Została wtedy po nich bożnica, którą fordoniacy chcieli zagospodarować. Gmina żydowska-kahalna jednak nadal istniała. Kierownikiem jej był Eliasz Frenkel.

 

Synagoga w Fordonie, litografia, ok. 1924 r. Zofia ze Stanisławem są właśnie zaślubieni.

Zdjęcie pochodzi z portalu: http://fordon.za.pl/historia.html

 

Na Rynku, trwała w tym czasie, w najlepsze, budowa kościoła p.w. Św. Mikołaja, a robota paliła się ludziom w rękach, bo nowy kościół stawiali na Rynku, więc wszyscy patrzyli na postęp robót i głośno komentowali.

 

Fordon, kościół p.w. Św. Mikołaja w budowie, 1924 r. Zofia ze Stanisławem są właśnie zaślubieni.

Zdjęcia powyżej pochodzą z kroniki parafii św. Mikołaja w Fordonie.

Patrz tutaj: http://www.mikolaj-bydgoszcz.home.pl/kronika/

 

Na Rynku w Fordonie, spacerowano i bawiono się w tym czasie w najlepsze. Fordon leżał na krańcach ówczesnej Rzeczypospolitej, przy granicy z Niemcami.

 

Na Rynku w Fordonie, 1924 r. Zofia i Stanisław tańczą na własnym weselu.

Cały Fordon wyglądał wtedy mniej więcej tak:

 

Sam Rynek zaś wyglądał wtedy mniej więcej tak, jak na tym zdjęciu:

 

Fordon, Rynek. Ok. 1924 roku. Zofia i Stanisław tańczą na własnym weselu.

Zdjęcie pochodzi z portalu: http://fordon.za.pl/historia.html

 

W tym samym czasie w Bydgoszczy nie tak odległej od Fordonu, powstały zakłady montażu rowerów. W Bydgoszczy, przez którą niezmiennie przebiega, wtedy i teraz 18 południk. Podstawę rozwoju przemysłu rowerowego w Polsce z jego centrum w Bydgoszczy, stworzyły wtedy przede wszystkim cztery bydgoskie fabryki rowerów i części rowerowych: „Tornado” Fabryka rowerów i motocykli, Pomorska fabryka rowerów Willy Jahr, Fabryka wyrobów metalowo-masowych Wacław Milner, Fabryka wyrobów metalowych S.A. „Fema” oraz dwie wytwórnie po za Bydgoskie „Apollo”. Były to zalążki późniejszych Zakładów Rowerowych znanych znacznie później jako ROMET.

Kiedy w 1933 roku, Stanisław własnoręcznie postawił w Kruszewie swój pierwszy dom, drewniany, z piecem kaflowym murowanym i kryty blachą miedzianą, co jak na tamte czasy już było oznaką wysokiego statusu materialnego, na rynku w Fordonie Ks. biskup sufragan chełmiński Konstantyn Dominik dokonywał konsekracji kościoła p.w. Św. Mikołaja.

 

Fordon, kościół p.w. Św. Mikołaja, 1933 r. Zofii i Stanisławowi rodzi się trzecie dziecko, Mikołaj, który jednak umiera po kilku miesiącach. Czy nie ma tu jeszcze żadnego związku?

Zdjęcia powyżej pochodzą z kroniki parafii św. Mikołaja w Fordonie, patrz tutaj:

 

W tym samym czasie, w 1933 roku, nowiuteńki rower o oryginalnej nazwie „Original Tornado”, produkcji bydgoskich firm, stał sobie w szopie. Stał po to, by był na podorędziu. Zofia bowiem często wyruszała nim na zakupy do Goworowa, żeby specjalnie koni nie zaprzęgać. Ostatnio nie jeżdziła, bo była w połogu po ciężkiej ciąży i urodzeniu trzeciego dziecka, Mikołaja. W tym czasie produkcja rowerów dochodziła do 100 dziennie, a w 1938 roku wynosiła 300 – 350 rowerów dziennie. Kto miał wtedy rower z Bydgoszczy, ten nie należał do ostatnich biedaków, bo rower na wsi to było już coś. Stanisław sroce spod ogona nie wyleciał. Dawno temu, za czasów powstania styczniowego, przodek Stanisława – Mikołaj, porwał się do broni i poniósł karę. Zabrał mu rosyjski zaborca prawie wszystko. 300 hektarów lasów i łąk, 100 hektarów pól uprawnych, wiatrak „koźlak’, młyn wodny i wszystkie zabudowania we wsi Majki. Zostawił tylko trochę majątku, a Mikołaja z rodziną wysiedlił na krańce zaboru, do Kruszewa nad Narew, by tam utknął w lasach Puszczy Kurpiowskiej na zawsze. Tak, aby z rodziną nie umarł, ale by się szlachcic zagrodowy już nigdy z klęczek nie podniósł i na władzę ręki nie podnosił. Jak by jednak podniósł, to mu ta władza tę rękę odrąbie. Usłyszą to później potomkowie Mikołaja, Stanisław, jego dzieci i wnuki jeszcze kilka razy, choć z ust jakby tych samych. Rosyjskich i polskich choć Rosjanom służących.

Kiedy w 1941 roku Zofia wsiadła na „Original Tornado”, aby się udać z rąbanką do okupowanej Warszawy, przez Goworowo, a dalej przygodnym transportem do Tłuszcza skad koleją na Dworzec Wileński, nie wiedziała, że złapie ją Gestapo. Nie wiedziała też Zofia, że znajdą ukryte pod ubraniem szynki i wyroby, i nie wiedziała Zofia, że za tą rąbankę, ciupasem odstawią ją przed sąd. Sąd, który nie bacząc, że Zofia jest matką, podówczas, czworga dzieci, skaże ją na pięć lat więzienia z zamianą na 3 lata więzienia i ciężkich robót u niemieckiego bauera. Nie przyznała się. Nie wiedziała Zofia, że kiedy jechała na rowerze zrobionym w Bydgoszczy, że podróż, która tak nieszczęśliwie się zaczęła skończy się tam, skąd był ten rower. W więzieniu w Fordonie pod Bydgoszczą. Raptem kilka kilometrów od miejsca, gdzie rower ten został w Bydgoszczy złożony. Z wyrokiem 3 lat więzienia za działalność polityczną, choć to tylko zwykła rąbanka była. Nie wiedziały dzieci Zofii, gdzie się podziała ich matka, nie wiedział Stanisław. Wojna panie! Może zginęła? – Zastanawiał się głośno, aż do czasu kiedy z powiatu przyszło zawiadomienie o skazaniu i o tym, że Zofia w więzieniu siedzi. Tyle, że nie napisali gdzie. Co było robić? Stanisław i dzieci czekali a Niemcy poszli na Ruskich. Na pohybel. Stanisław z dziećmi musiał czekać na Zofię bardzo długo.

W roku 1941 r. siedziała Zofia w więzieniu w Fordonie. Czy miała taki widok z okna? Czy w ogóle ze swojego okna mogła coś zobaczyć?  Pewnie nie. Ale jeżeli miała, to mogła prosto z okna patrzeć w te stronę, na północ. Widziała pewnie wtedy ten widok, lekko tylko przysłonięty przez kościół p.w. Św. Mikołaja, konsekrowany raptem osiem lat wcześniej. W dniach kiedy umarł jej trzeci syn, też Mikołaj.

 

……………………………………………………………..

Ten wpis został opublikowany w kategorii Stare rowery i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „ROWER -REKORD- Willy Jahr P.F.R. Bydgoszcz

  1. albin pisze:

    a to rower z tej wlasnie szopy jest?

Możliwość komentowania jest wyłączona.